Stanisław Witkowski – Muzykant

Stanisław Witkowski – Muzykant

Tym razem opowiem o człowieku skromnym, prostolinijnym oraz szczerym. Stanisław Witkowski – klarnecista, saksofonista, trębacz…  jeden z ostatnich wielkich muzykantów ludowych Kielecczyzny.

Wybitny aktor i mistrz słowa Gustaw Holoubek mawiał, że rozmowa z człowiekiem prostym może być fascynująca, natomiast z prostakiem już niekoniecznie – dotyczy to również profesorów, na szczęście tylko niektórych.

Podczas uroczystości pogrzebowych autora tych słów, jego przyjaciel Piotr Fronczewski, wygłosił piękne pożegnanie z wyznaniem wiary: „W czasach, kiedy człowiek zastanawia się nad boskością Chrystusa, mówi o „Bogu urojonym”, próbuje przypisać historii kłamstwo i blef, a o miłości mówi jak o przedmiocie ewolucji, podobnej skrzydłom u ptaków i płetwom u ryb. Zastanawiamy się, czy przypadkiem nie zostaliśmy bezmyślnie rzuceni z nicości w nicość. Chcę powiedzieć teraz, bo nie wszystkie rozmowy udało nam się dokończyć, chcę powiedzieć jako przyjaciel, chcę powiedzieć za Ciebie, bo nie wiem, czy zdążyłeś, ponieważ byłeś zajęty żmudnymi i trudnymi przygotowaniami do podróży. Mam taką wolę i chcę powiedzieć: Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego, Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych…”.

Każdy człowiek inaczej okazuje swoją wrażliwość. Nic bardziej nie czyni go szczęśliwym i radosnym, gdy odnajdzie kogoś, z kim może się nią podzielić.

Sądzę, że Stanisław Witkowski – grając Bogu i ludziom – konsekwentnie oraz bardzo wymownie przedstawia swój dar – wielką miłość do muzyki. Ten dar nieustannie pielęgnuje i oddaje go tym, którzy tego potrzebują. Ta pasja wyznaczyła mu życiową drogę. Swoje „żmudne i trudne przygotowania” do niej rozpoczął 2 lipca 1933 roku w maleńkiej wsi koło Łagowa. Najpierw były wierzbowe piszczałki, a później dzięki swojemu tacie, który był wiejskim muzykantem, grającym w kapeli na skrzypkach, pokochał muzykę tak bardzo, że gotów był dla niej „skoczyć przez wodę do piekła”. Ale dla niego grać to przede wszystkim znaczy kochać ludzi oraz miejsca, gdzie dorastał i poznawał piękno ludowej muzyki.

Człowiek otrzymał wolną wolę i ostatecznie zawsze zwycięża w nim pragnienie, aby kochać oraz być kochanym. Jak opowiedzieć to wszystko, by najważniejsze rzeczy; miłość, dobro oraz prawda kształtowały ludzkie uczucia i emocje? Czasami najprostsze słowa czy najprostsza muzyka mają najgłębszy sens. O tym wszystkim decyduje Bóg, dając człowiekowi talent oraz jednocześnie czyniąc go bardziej odpowiedzialnym. To szczególne wyróżnienie, które jest darem od Stwórcy, a nie „przedmiotem ewolucji”, stawia na równi wielkiego aktora ze skromnym muzykantem. Mówi się, że największy artysta najniżej się kłania, więc śmiało można powiedzieć, iż dla różnych ludzi każdy z nich jest kimś wyjątkowym.

Zanim osiągnął sukces, ciężko pracował fizycznie w gospodarstwie, przy kopaniu studni czy na budowach. Zarobione pieniądze przeznaczał na naukę gry na instrumentach oraz lekcje czytania nut. Ta wytrwałość przełożyła się na uznanie oraz zaszczyty. Jak każdy muzykant zaczynał od gry na weselach i zabawach ludowych. Wraz ze wzrostem popularności jego kapela systematycznie brała udział w różnych festiwalach, spektaklach oraz uroczystościach – nawet w Paryżu z okazji jubileuszu pisma „L’Humanite”.

Obecnie Stanisław Witkowski jest bohaterem różnych reportaży i filmów dokumentalnych, które ukazują artystyczną drogę tego sympatycznego, pełnego ciepła i humoru człowieka. Moje spotkania z różnymi ludźmi i ich historie przekonały mnie, że ci, którzy pochodzą ze wsi mogą osiągnąć autentyczny sukces, ponieważ jest on wynikiem wielkiej determinacji oraz uporu.

Tylko bezinteresowne dzielenie się z innymi swoim talentem ma sens, ponieważ jedynie dzieląc się nim nieustannie jest on pomnażamy. To rzadka umiejętność bycia pokornym artystą i dobrym człowiekiem, ale tylko to czyni go „bogatym” i wewnętrznie pięknym. Bogactwo duchowe oraz szczególna wrażliwość jest o wiele ważniejsza od zabiegania o materialny dostatek. Nie jest biedny ten, kto nic nie ma, ale ten, kto chce mieć ciągle więcej niż ma.

Dar pokazywania innym swojej wrażliwości to rodzaj szczególnej łaski, prezentu od Boga. „Kiedy Bóg chce Ci zrobić podarunek, zwykle opakowuje go w kłopot. Im większy podarunek otrzymujesz, tym większym kłopotem Bóg go maskuje”. Dlatego każdy nietuzinkowy człowiek ma znacznie więcej do pokonania. Do tego potrzeba dużej pokory. Ludzie zazwyczaj chcą robić rzeczy wielkie, ale nie potrafią robić najprostszych, a z tych właśnie powstają wielkie rzeczy i wyjątkowe dzieła. Również sam człowiek nie staje się wielki, kiedy żyje wyłącznie dla siebie.

„…śpiewajcie i grajcie Mu…”

Muzyka to jedno z najwspanialszych dzieł Boga, które łączy ludzi oraz upiększa ich dusze.

Św. Augustyn pisał, że kto śpiewa ten dwa razy się modli. Zapewne ten, kto gra dla Boga i ludzi modli się po trzykroć. Czyż można lepiej się odnaleźć niż poprzez ciężką pracę oraz granie jako wyjątkową modlitwę i świadectwo wiary, aby zasłużyć sobie na życie wieczne z Nim? Jest to możliwe tylko wówczas, kiedy ta muzyka wypływa z serca oraz jest szczerą opowieścią o życiu zwykłych ludzi, o urokach przyrody, o wszystkich Jego dziełach „widzialnych i niewidzialnych”.

To wielka sztuka umieć wyrazić graniem od serca wszystko, czego nie można wyrazić słowami. Dlatego ta muzyka jest bardzo prosta, ale zarazem przejmująca, by każdy mógł ją pojąć. Jest w niej też wiele smutku oraz goryczy dla poznania i zrozumienia radości. Dzięki tym walorom wprawiała w zachwyt i dodawała zapału. Dziś porusza w szczególny sposób, ponieważ jest piękną opowieścią o życiu oraz losach naszych przodków.

„… zawsze chłopcy najpiękniejsi na wojenkę szli najpierwsi…”

Znam to życie z opowiadań moich dziadków. W zimowe wieczory sąsiedzi schodzili się do jednej chałupy, jedli gotowane i opiekane na fajerkach ziemniaki, i rozmawiali o swoich małych radościach, o swoich gospodarstwach, ale również o zmartwieniach oraz troskach, aby się wspólnie pocieszać. Wspominali tych, którzy już odeszli, zginęli na wojnach lub w powstaniach. Opowiadali o ich poświęceniu, kiedy wyruszali bronić swoich rodzin, dobytku i pól. Bardzo często na takie spotkania przychodził jakiś wiejski muzykant, który grając na skrzypcach lub akordeonie, śpiewał zebranym w izbie o dzielnych chłopcach i młodych dziewczynach, które płaczą za nimi z tęsknoty.

„…o, wróżko czarodziejko, wróć młode lata mi,
nie chcę złota i pieniędzy, chcę młody tylko być”.

Odbiorcy tej muzyki to ludzie bardzo praktyczni, bogobojni oraz szczerzy w swoich zamiarach, którym łatwiej było coś zrobić niż o tym opowiedzieć. Rozumieli słowa, w które była ubrana, gdyż dotyczyły one przede wszystkim ich samych. Stanisław Witkowski zawsze doskonale wiedział, jakie są muzyczne oczekiwania i z łatwością je zaspokajał, ponieważ był jednym z nich.

Trudno nie zauważyć w jego muzyce odwagi oraz rzutkości, które ośmielały tańczących podczas zabawy, zwłaszcza że lepszych okazji do zaprezentowania się i nawiązywania znajomości wówczas nie było.

Ta muzyka dawała pocieszenie, niosła również nadzieję oraz pozwalała marzyć o wielkiej miłości i szczęściu, cokolwiek by ono znaczyło. Bywało, że poruszała do tego stopnia, iż trudno było ukryć łzy, szczególnie podczas uroczystości ślubnych w kościele.

Radosne granie podczas potańcówek oraz zabaw bardzo często zmieniało losy i życie wielu ludzi, którzy w chwilach uniesienia szli za głosem swoich serc. Młodzi pobierali się i zakładali rodziny – zgodnie z naturalnym porządkiem, tradycją i ludowymi zwyczajami. Chociaż nie było łatwo, to wszystko wówczas podlegało prostym zasadom, wynikającym przede wszystkim z Dekalogu, a bycie zwyczajnym uważano za wielkie błogosławieństwo. Nie było wygładzania kłamstw, aby wyglądały jak prawda. Prawdą była radość i smutek, miłość i tęsknota, ciężka praca… był także ból i cierpienie, które dotyka każdego człowieka. W takich chwilach potrzebny jest ktoś, kto otrzymał szczególny dar, aby opowiedzieć o tym wszystkim muzyką, śpiewem, słowami czy obrazami. Właśnie to czyni nas lepszymi, gdy otrzymujemy pocieszenie, kiedy słuchamy innych ludzi. Przestajemy zastanawiać się, czy tu, gdzie żyjemy jest źle? A może gdzie indziej jest jeszcze gorzej? To wspaniałe, że są wśród nas tacy ludzie, którzy otrzymali dar przenoszenia dzieł Boga w świat ludzi, czyniąc ich życie radośniejszym i piękniejszym.

Gdy uznamy, że wszystko jest muzyką – również cisza, to jej charakter określa, w jaki sposób przedstawia ona i traktuje drugiego człowieka. Muzyka ludowa należy do wyjątkowych, ponieważ jest o zwykłych ludziach i dla zwykłych ludzi, którzy nigdy nie wyrzekli się wolności, nawet kiedy stawiani byli pod pręgieżem. Nigdy też nie skorzystali z pokusy wygodnego i łatwego życia, gdyż wiązałoby się to ze złamaniem ich podstawowych zasad, byciem w ciągłym niepokoju oraz robieniem tego, czego się nie lubi. To wszystko jest w tej muzyce. Jest także pamięć o tym, co dawniej było ważne i bliskie ludzkim sercom. Warto znać tę prawdę, żeby unikać współczesnych manipulatorów, którzy posługują się fałszem, aby wzruszać innych i czerpać z tego profity.

„Upływa szybko życie,
Jak potok płynie czas?
Za rok, za dzień, za chwilę,
Razem nie będzie nas”.

Każde wesele i zabawa, każda opowieść, podróż oraz ta podróż nad wszystkie podróże kiedyś się kończą. Szczęśliwy i spełniony ten, kto na końcu tej drogi ma świadomość, że właściwe wykorzystał prezent, który otrzymał. Bezsprzecznie tak już jest, że każdy staje się tym, kim odważy się być.

Najlepszym świadectwem, jak Stanisław Witkowski spożytkował ten dar są tabuny młodych ludzi, które dziś go odwiedzają. Pablo Picasso tak o nich napisał: „Dzisiejsza młodzież jest okropna, ale najgorsze jest to, że my już do niej nie należymy”. I całe szczęście, że młodzi ludzie tacy dziś są – znakomicie przygotowani muzycznie, bez żadnych kompleksów, przyjeżdżają tu z całej Polski, aby wspólnie muzykować. Nie ważne, że jest skromnie, że popijają herbatę, która podawana jest dla każdego w innej szklance, bo liczy się tylko radosna muzyka i wspólne granie w niezwykłym świecie, który pozbawiony jest blichtru i pozoranctwa.

Dopiero kolejne pokolenie dostrzega tę muzykę i przekaz, jaki ona niesie. To, co do tej pory było uważane za synonim „obciachu”, dziś staje się wielkim dziedzictwem oraz wielkim dobrem kultury, które służy ludziom w poznawaniu piękna, dobra oraz prawdy.

Podziel się tym z innymi...

4 komentarze

  1. Paulina Basia Perczak

    „Tylko bezinteresowne dzielenie się z innymi swoim talentem ma sens, ponieważ jedynie dzieląc się nim nieustannie jest on pomnażamy)

    (…) człowiek nie staje się wielki, kiedy żyje wyłącznie dla siebie (…) każdy staje się tym, kim odważy się być”
    – zamieściłeś tak wiele pięknych refleksji, że chcąc odnieść się do każdego, który przykuł moją uwagę, musiałabym przytoczyć niemal cały wpis 🙂

    Z przyjemnością przeczytałam zdanie o współczesnych manipulatorach, którzy posługują się fałszem, aby wzruszać innych i czerpać z tego profity. Nie każdy ma odwagę, żeby o tym pisać 🙂

  2. Stenia Sitarska

    Muzyka z serca trafia w serce…to znana kapela Witkowscy… grali na naszym weselu, ale nie w pelnym składzie.Mąż mój ich poprostu uwielbiał… Panie Dariuszu pieknie ze Pan pisze tak wspaniale o ludziach których warto wyróżnić za ich wspaniały talent!!!

  3. Dorota

    Pięknie piszesz Darku, pieknie wspominasz, pieknie pobudzasz wyobraźnię 😊 super !

  4. Małgorzata Sołtysiak

    Cóż dodać? Pięknie jest widzieć to co najważniejsze, a ukryte w skromności i prostocie.
    To o autorze i Jego bohaterach.
    Dziękuję.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook