Trzy stolice

Trzy stolice

Wiedeń, Budapeszt i Praga to miasta wyjątkowo piękne. Śmiało mogę powiedzieć, że są do siebie podobne, chociaż w każdym z nich jest pełno osobliwości. Te architektoniczne perełki, prawie niedotknięte działaniami wojennymi, zachwycają dziś licznie tu przybywających turystów. Najpiękniejsze z nich, zbudowane z wielkim przepychem, były najczęściej fanaberią ówczesnych możnowładców. Jeszcze dziś, spacerując zabytkowymi uliczkami tych miast, ma się wrażenie, że słychać przejeżdżające po nich powozy i karoce. Zaś w ogromnych pałacach i rezydencjach z pięknymi ogrodami unosi się muzyka i czuć atmosferę wielkich bali, koncertów i przedstawień. Oczywiście wszystko to jest obecnie trochę zmitologizowane, by przyciągnąć tu jak najwięcej zwiedzających. Jeszcze niedawno Wiedeń był przecież marzeniem lub przystankiem dla wszystkich, którzy pragnęli lepszego życia. Podobnie postrzegano przed wojną naszą stolicę, którą nawet nazywano Paryżem Północy. Rzeczywiście dla ludzi ze wschodu, którzy wówczas tu przybywali, przedwojenna Warszawa była miejscem wyjątkowym. Ale na jej obrzeżach panowała bieda, gdyż żyła tu ludność napływowa. Przeważnie byli to robotnicy, którzy pracowali przy budowie wielkich rezydencji, pałaców, oper, teatrów, katedr i kościołów.

Po wielu przemianach, jakie nastąpiły choćby w ostatnim ćwierćwieczu, zatarły się podziały odnośnie pochodzenia, a coraz bardziej widoczne stają się podziały ze wzglądu na stan posiadania. Przykładem takich zmian mogą być bale sylwestrowe w Operze Wiedeńskiej, na które zjeżdżają się gwiazdy filmowe, nowobogaccy oraz wszelkiej maści celebryci – znani z tego, że są znani. Toteż bilety na ten bal osiągają niebotyczne ceny. Zostawmy jednak świat ludzi próżnych, gdyż zdecydowana większość mieszkańców tych miast, żyje podobnie, jak większość z nas. Wolny czas spędzają najczęściej w swoich ulubionych kawiarniach, hospodach, czy przerobionych na restauracje piwnicach, w których niegdyś przechowywano wino. Delektując się pyszną kawą, kieliszkiem wina czy sącząc bez pośpiechu piwo ze swoich ulubionych kufli, rozmawiają o swoich zwykłych sprawach; o życiu, innych ludziach, miłości, rodzinie czy polityce. Przyglądanie się ludziom, zajętym codziennymi sprawami oraz temu, jak się zachowują, co jedzą i piją, wyrobiło mi pewne skojarzenia.

Węgry i Budapeszt to oczywiście papryka, która jest tu prawie narodowym warzywem. Można ją znaleźć w wielu potrawach, jakie się tu przygotowuje. Bez papryki nie byłoby zupy gulaszowej. która jest wizytówką każdej restauracji. Okazuje się, że papryka jest również symbolem naukowych odkryć. Otóż węgierski profesor Albert Szent-Györgyi de Nagyrápolt badając paprykę zidentyfikował witaminę C, a później witaminę P. W 1937 roku, za odkrycie i ustalenie budowy chemicznej witaminy C, Norweski Komitet Noblowski przyznał mu Nagrodę Nobla.

Nie ma lepszego sposobu, by przekonać się, że nadal aktualne jest powiedzenie, iż „Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki”, jak wybrać się jesienią na „Dni Wina” do miejscowości Eger. Tu nie brakuje miejsc, aby skosztować win, pochodzących z okolicznych winnic. Kelnerzy nalewają je do kieliszków ze szklanego balonu z długą rurką, trzymanego na ramieniu. Napełnianie kieliszków nawet z odległości kilkudziesięciu centymetrów, cienkim strumieniem, który kelner reguluje palcem, jest wykonywane z niezwykłą finezją i precyzją. Przed degustacją wina należy spróbować węgierskiej kuchni, a później już tylko cygańska muzyka i wspólne śpiewanie, i zabawa.

Spacer po Budapeszcie na pewno dostarczy wszystkim niezapomnianych wrażeń. Most Łańcuchowy łączy Budę i Peszt, rozdzielone wodami rzeki Dunaj. Stolica Węgier to przede wszystkim Bazylika św. Stefana, Parlament, Wzgórze Gellérta, Wyspa Małgorzaty, Kościół św. Macieja, Zamek Vajdahunyad i Wielka Synagoga.

Wiedeń to zapach kawy i muzyka poważna. Nie bez przyczyny właśnie takie mam skojarzenia, bo akurat w stolicy Austrii założono pierwszą kawiarnię. Jej właścicielem był Polak, Jerzy Kulczycki – to szczególny powód do dumy. Jerzy Kulczycki, handlowiec – miał spore zasługi w rozgromieniu Turków pod Wiedniem. W nagrodę Jan III Sobieski pozwolił mu wybrać dowolną rzecz z łupów wojennych zabranych Turkom. Kulczycki wziął kilkadziesiąt worków z kawą i postanowił otworzyć pierwszą na świecie kawiarnię przy ul. Domgasse. Można go również uznać za pierwszego baristę. To właśnie Kulczycki zapoczątkował dodawanie do kawy mleka i słodzenie jej miodem. Legenda głosi, że swoim znakomitym gościom, serwował ją w przebraniu Turka. Do kawy podawano także ciastka w kształcie półksiężyców.

Wiedeń to również światowa stolica muzyki klasycznej. Franz Joseph Haydn, Wolfgang Amadeusz Mozart i Ludwig van Beethoven zaliczani są do najwybitniejszych kompozytorów tego gatunku. Ich ponadczasowe utwory mają swoich odbiorców także obecnie. Muzyka klasyczna jest szczególnie osobliwa. Sądzę, iż jej słuchanie nie bierze się z mody, ale z osiągania przez jej słuchaczy pewnego stopnia dojrzałości. Być może z tego właśnie powodu uważam Austriaków za bardziej poważnych od Czechów i Węgrów. Niemniej w tej powadze można znaleźć coś bardzo oryginalnego, co mnie nie tylko zaciekawiło, ale i urzekło. Tę inność do tradycyjnej architektury Wiednia z sukcesem wprowadził Friedensreich Hundertwasser, artysta, projektant i aktywista ochrony przyrody. Słusznie zauważył, iż w przyrodzie nie występują idealne kształty i formy przestrzenne, nie ma kątów i linii prostych. Te wszystkie spostrzeżenia stały się podstawą jego wszystkich projektów architektonicznych – unikanie regularności, powtarzalności oraz wykorzystywanie żywych, jaskrawych kolorów przyniosło Hundertwasserowi wielką popularność. Dodatkowo na swoich budowlach aranżował ogrody, sadził drzewa i krzewy, by ludzie, którzy je użytkowali, czuli, że są jednym z elementów natury. Ten nietuzinkowy projektant bardzo mnie zaintrygował, do tego stopnia, że nabyłem jego biografię. To inne spojrzenie na architekturę jest jedynie malutkim wycinkiem w wiedeńskich atrakcjach. Prym wiedzie tu Pałac Schönbrunn, ale inne zabytkowe budowle w niczym nie są gorsze. Katedra św. Stefana, Ratusz Miejski, Stephansplatz czy budynek Opery Wiedeńskiej powinny się znaleźć w każdym programie zwiedzania Wiednia.

W Wiedniu znajdziemy też wiele śladów po najwybitniejszych Polakach. Na wzgórzu Kahlenberg mieści się kościół św. Józefa, który prowadzą polscy księża. Jest w nim izba pamięci poświęcona Odsieczy Wiedeńskiej i Janowi III Sobieskiemu oraz tablica upamiętniająca wizytę Papieża Jana Pawła II. Ze wzgórza można podziwiać panoramę Wiednia. W stolicy muzyki klasycznej pierwsze kroki na swojej drodze artystycznej stawiał Fryderyk Chopin. Jego geniusz muzyczny został tu natychmiast zauważony i doceniony, co również dziś daje mam powody do satysfakcji.

Praga to niezmienny klimat wesołego towarzystwa, które biesiaduje w ulubionych hospodach. Nic więc dziwnego, że to miasto i Czechy kojarzą się prawie wszystkim z piwem i knedlami. Piwo jest jednym z najstarszych napojów alkoholowych, a pierwsze zapiski o jego produkcji pochodzą z 4000 lat p.n.e. Dziś trzeba z szacunkiem przyznać, iż Czesi są mistrzami w jego warzeniu oraz od lat są liderami w jego spożyciu. Ale to zdecydowanie nie są najważniejsze powody, dla których Praga jest najchętniej odwiedzaną stolicą europejską. Z całą pewnością, będąc w tym mieście, należy zobaczyć królewską dzielnicę Hradczny z kompleksem budynków barokowych Loreta. Wieczorem koniecznie trzeba wybrać się na spacer przez kamienny, jedyny taki na świecie – Most Karola, który łączy brzegi Wełtawy. Ten most jest również idealnym miejscem do nocnego podziwiania Zamku na Hradczanach. Równie pięknie prezentują się Katedra św. Wita Ratusz Staromiejski oraz Ogrody Albrechta von Wallensteina.

Bardzo byłem zaskoczony tym, z jaką czcią Czesi odnoszą się do aktu samospalenia Ryszarda Siwca – żołnierza AK i filozofa, w proteście przeciwko inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w 1968 roku na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie podczas uroczystości dożynkowych. Z tego samego powodu, przed Muzeum Narodowym w Pradze, samospalenia dokonał czeski student wydziału filozofii Jan Palach. Było mi trochę wstyd, że nie pamiętałem nazwiska naszego rodaka, a znali je Czesi, z którymi wówczas rozmawiałem.

Dlaczego warto odwiedzić te miejsca? Myślę, że powodów jest bardzo wiele i każdy znajdzie coś dla siebie, co go zainteresuje i zachwyci. Osobiście nie lubię wielkich aglomeracji i panującego w nich zgiełku i hałasu. Ale tu akurat tych uciążliwości w ogóle nie ma. Jest za to miła atmosfera i radośni ludzie, chwalący się tym, w jakich pięknych miejscach mieszkają. W każdym z tych miast jego mieszkańcy przekonywali mnie, iż ich stolica jest najlepszym miejscem dla zakochanych. Czesi mówili, że jest to Praga. Austriacy twierdzili, iż tylko Wiedeń, a Węgrzy są pewni, że wyłącznie Budapeszt. Nie trzeba się długo zastanawiać, by uznać, że akurat w tej kwestii wszyscy mają rację.

Zobacz galerię zdjęć >>

Share
Podziel się tym z innymi...

3 komentarze

  1. Ja postanowiłem sobie, że kiedyś na balu w Hofburgu zatańczę dostojnie z żonką swoją Wielki walc z Jeziora łabędziego. Wiedeń więc jest wciąż na moim „celowniku” 😉

  2. Darku, tak pięknie piszesz, że nawet osoby, które w tych stolicach nie były dzięki Tobie już tam są….

  3. Ewelina

    Darku,
    Tak wspaniale i malowniczo opowiadasz o 3 bliskich nam stolicach, że czytając Twój artykuł czuje się ducha Mozarta czy Haydna, a nawet można wyobrazić sobie cudowny zapach parzonej kawy, zapoczątkowanej przez Naszego Rodaka, w pierwszej na świecie kawiarni… A gdyby idąc kulinarnym tropem skosztować jeszcze wspaniałego węgierskiego gulaszu i aromatycznych trunków byłaby to uczta i dla ciała i dla ducha…
    P.s. Nie wiem dlaczego, ale Praga kojarzy mi się nieodłącznie ze św. Nepomucenem…
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook