Wincenty Kućma – część II, Przyjaciel Pana Boga

Wincenty Kućma – część II, Przyjaciel Pana Boga

Niektóre wydarzenia, czy nawet bardzo krótkie epizody, przekonują mnie, że w życiu nic nie jest kwestią przypadku. Również to, że nasze ścieżki krzyżują się ze ścieżkami innych ludzi, nie jest przypadkowe. Kiedy odkrywamy prawdę o tych ludziach, kim są, co dla nich jest ważne i czego możemy się od nich nauczyć, to wszystko układa się w logiczną całość.

Pana prof. Wincentego Kućmę poznałem pod koniec lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Przyjechał z żoną do mojego rodzinnego domu, aby zobaczyć moje obrazy. Później przez wiele lat opowiadałem o tej wizycie moim przyjaciołom i znajomym. Rozpierała mnie duma, że ten wielki artysta pochodzi z mojej parafii i mogłem Go poznać.

Wraz z upływem czasu mój zapał do malowania zaczął słabnąć, zmieniałem swoje pasje. Zająłem się gotowaniem, by dzięki tej pasji poznać uroki żeglowania i podróżowania. Moje życie zaczęło się toczyć wokół zupełnie innych ludzi. Jednak los sprawił, że wciąż mogę odkrywać kim naprawdę jest człowiek, który został artystą-rzeźbiarzem. Pierwszy tekst o Wincentym Kućmie zamieściłem 1 sierpnia 2013 roku na Forum Pracowników Poczty Polskiej w wątku o „Powstaniu Warszawskim”. W kilku zdaniach opisałem skąd pochodzi autor Pomnika Powstańców Warszawskich i Pomnika Obrońców Poczty w Gdańsku. Dwa miesiące później ten krótki tekst został uznany przez mojego pracodawcę jako „prywatna aktywność na forum pocztowym, niezwiązana z bieżącą działalnością firmy” i dzień przed wylotem do Nepalu otrzymałem wypowiedzenie z pracy. Przyjąłem to jako pewnego rodzaju nobilitację i powód do dumy. Po powrocie z wyprawy w Himalaje długo nie mogłem ochłonąć po tym, co tam zobaczyłem i przeżyłem. Mój brat namówił mnie, żebym założył bloga i opisał swoje przeżycia z podróży na „dach świata”. Nowa „aktywność” zaczęła sprawiać mi wiele radości i stała się odskocznią od codziennych problemów. Postanowiłem również, że na blogu będę opisywał moje spotkania z ciekawymi ludźmi. Dokładnie rok temu bohaterem opowiadania z cyklu „Ciekawi ludzie”, został Wincenty Kućma. Pisząc tę notatkę biograficzną nie sądziłem, że wkrótce będę bogatszy o nowe przeżycia i doświadczenia związane z tym Wielkim Artystą.

Pierwszy raz zadzwoniłem do Pana Profesora, by zapytać Go, czy mnie pamięta i czy wyraża zgodę, abym napisał o Nim na moim blogu. Podczas tej rozmowy Pan Kućma, z wielką troską i szacunkiem, zapytał o moją mamę. Poprosił, aby przekazać jej najserdeczniejsze pozdrowienia. Bardzo mnie to ujęło. Po kilku tygodniach od naszej pierwszej rozmowy otrzymałem zaproszenie na uroczystość wręczenia papieskich medali „Per Artem ad Deum- Przez Sztukę do Boga”. Uroczystość odbyła się 23 czerwca 2015 roku w sali kongresowej Targów Kielce. To zaszczytne wyróżnienie, za szczególne zasługi dla kultury chrześcijańskiej, otrzymał również profesor Krzysztof Penderecki – kompozytor oraz Manuel Herder – wydawca. Medale przyznała Papieska Rada ds. Kultury. Dla mnie było to wielkie, duchowe wydarzenie.

Kilka miesięcy później natrafiłem na stronę społeczności Starej Zbelutki i umieściłem tam link do mojego opowiadania o Wincentym Kućmie. Administratorem tej strony jest Pani Anna Łata, Sołtys wsi Zbelutka, w której urodził się Wincenty Kućma. Od Pani Sołtys dowiedziałem się, że postać Wincentego Kućmy zrobiła na niej ogromne wrażenie, do tego stopnia, iż postanowiła poznać go osobiście. I taka okazja, niezwykłym zbiegiem okoliczności, przytrafiła się 11 marca 2016 roku. Tego dnia Biuro Wystaw Artystycznych w Ostrowcu Świętokrzyskim zorganizowało wernisaż prac Pana Profesora Wincentego Kućmy. Okazało się, że na to wydarzenie artystyczne – nie bez powodu – przyjechał cały autokar ludzi z Miechowa. W dniu 26 maja 2015 roku, na wniosek Towarzystwa Przyjaciół Sztuki oraz Biura Wystaw Artystycznych Galeria Sztuki „U Jaksy”, Rada Miejska w Miechowie przyznała panu prof. Wincentemu Kućmie tytuł Honorowego Obywatela Miechowa. Dowiedziałem się również, że pan Profesor od lat współpracuje z Galerią Sztuki „U Jaksy”, którą kieruje Pani Krystyna Olchawa. W 2012 roku Rada Miasta podjęła uchwałę, aby wznieść pomnik wielkiemu uczonemu, rektorowi Akademii Krakowskiej oraz filantropowi Maciejowi z Miechowa, zwanego Miechowitą. Pomnik Miechowity zaprojektował i zrealizował Pan prof. Wincenty Kućma.
Byłem zatem bardzo mile zaskoczony, że wśród tych osób są moi dobrzy znajomymi, których poznałem pod koniec lat dziewięćdziesiątych, kiedy nadzorowałem pracę Obwodowego Urzędu Poczty w Miechowie. Z racji pełnionych obowiązków, ale i z ciekawości, oprócz urokliwego Miechowa poznałem wówczas wiele innych miejscowości: Racławice, Książ Wielki, Charsznicę, Kozłów, Słaboszów, Działoszyce, Kazimierzę Wielką, Koszyce, Pałecznicę, Skalbmierz, Opatowiec czy Bejsce.

Teraz jestem pewny, że niezwykły splot wydarzeń i życiowych epizodów w tych samych miejscach, nie jest przypadkowy. Spotkania z nietuzinkowymi osobami i możliwość poznawania najpiękniejszych miejsc na świecie uznaję jako pewnego rodzaju rekompensatę za przykrości i niepowodzenia, które spotkały mnie wcześniej. Ci niezwykli ludzie dają mi siłę, która utwierdza mnie w przekonaniu, że są wyższe wartości. Dobro, uczciwość i prawda jako istota i sens człowieczeństwa.

Cóż zatem za prawda jest w twórczości Wincentego Kućmy i co poprzez swoje całe artystyczne życie Profesor nam pokazuje? Moje spostrzeżenia są bardzo jednoznaczne. Wincenty Kućma, jak zresztą sam o sobie mówi „jest tylko nieudolnym sługą piękna”, ale jego niezwykłość polega na tym, iż systematycznie i z wielką pokorą, pokazuje wartości, o które zabiegamy i których poszukujemy przez cale życie. Jego twórczość porusza całą naszą subtelność. Odzierana nas brutalnie z pychy, dając dowody ludzkiej nicości wobec zła, ale ukazuje również siłę człowieka, kiedy żyje on w miłości i prawdzie. Ujawnia także jak żyć szczęśliwie, ciesząc się z najprostszych i zarazem najpiękniejszych rzeczy: polnych kwiatów, traw, drzew, ptaków czy chmur na niebie. Wincenty Kućma w szczególny sposób obrazuje człowieka, jego odwieczną potrzebę biskości z innymi ludźmi, potrzebę miłości i akceptacji. Z niezwykłą delikatnością i subtelnością, bez narzucania czegokolwiek, uświadamia swoim odbiorcom, że tylko Bóg akceptuje nas takimi, jakimi jesteśmy. Do tego potrzebna jest niezłomna wiara. Tej wiary Wincentemu Kućmie nigdy nie brakowało. Im był bardziej dojrzały, tym była ona silniejsza. Tę mocną wiarę odbieramy z jego wszystkich prac. Dzieląc się z innymi swoją inteligencją i wrażliwością pobudza do refleksji nad życiem, daje nadzieję oraz pociesza w smutku i niedoli. My tego pocieszenia przecież codziennie oczekujemy. Owa wrażliwość poparta jest rozumem, a obraz słowami, co w całości czyni każde jego dzieło zrozumianym. Szczerość i prostolinijność sprawiają, że wszystko dla wszystkich jest czytelne. Wincenty Kućma, w swoim artystycznym przesłaniu, mówi przede wszystkim o człowieczeństwie. Stwierdza, że każdy z nas może się podnieść nawet po największym upadku i, że każdy z nas ma godność, której nikt nam nie może odebrać. Jego życiowa filozofia oraz dokonania uczyniły go wybitnym artystą oraz pięknym i szlachetnym człowiekiem. Nieprzekonanym polecam dwa filmy o profesorze Wincentym Kućmie: „Czas refleksji” i „Droga życia”. Ten drugi obraz jest szczególny, bo opowiada dwunastoletnią historię projektowania i tworzenia stacji Drogi Krzyżowej, w Pasierbcu koło Limanowej. Jest to najważniejsze dzieło artysty. Jednak bez rekonesansu i wnikliwego rozważania Drogi Krzyżowej, w miejscu ukrzyżowania Pana Jezusa, w Jerozolimie, „droga życia” w Pasierbcu nie byłaby tak wymowna i pełna symboli okraszonych przepięknym słowem artysty – rzeźbiarza. Za tę „religijną głębię autorskiego tekstu” produkcja Anny Kaszewskiej i Mariusza Srokola z krakowskiego oddziału TVP otrzymała jedną z głównych nagród na VII Międzynarodowym Festiwalu Chrześcijańskich Filmów Dokumentalnych i Programów Telewizyjnych MAGNIFICAT, w Mińsku na Białorusi. Artysta, dla którego najwyższym odniesieniem nie jest Bóg, może być twórcą niebezpiecznym. Nie zgadzam się również z poglądem, że wiara w jakiś sposób może artystę ograniczać.

Po uroczystości wręczania papieskich medali „Przez sztukę do Boga”, zacząłem się zastanawiać, jak to się stało, że w malutkiej miejscowości na Kielecczyźnie przyszedł na świat człowiek o tak niezwyklej osobowośći? Dziś już wiem, że Zbelutka i jej okolice to cztery tysiące lat historii. Niedawno natrafiono tu na prehistoryczne narzędzia pracy, wykonane około 2000 lat p.n.e. W miejscowości Ruda, w której spędziłem dzieciństwo, obok funkcjonującego do tej pory młyna wodnego na rzece Łagowica (jego właścicielem jest mój kolega Rafał Bezak), zalegają cale hałdy rudy żelaza i szlaki po procesach hutniczych w dymarkach. Warto przypomnieć, że największymi odbiorcami żelaza produkowanego w okolicach Gór Świętokrzyskich byli Rzymianie, a więc jest to okres Cesarstwa Rzymskiego. Dodam przy okazji, że pan Gajewski – dziadek Rafała, był bardzo utalentowanym człowiekiem i konstruktorem turbin wodnych oraz walców do mielenia zboża. Był też mechanikiem. Budował ciągniki i pasjonował się motoryzacją, mimo, iż nie posiadał żadnego wykształcenia. Do tej pory pamiętam jak jeździł każdej niedzieli do kościoła swoją idealnie zadbaną Warszawą –„Garbusem”. Jestem przekonany, że ci wyjątkowi ludzie rodzą się tu nie bez przyczyny. To dobra „gleba” – nasiąknięta wspaniałą historią, pisaną przez życie od tysięcy lat. W promieniu kilkunastu kilometrów od rodzinnej wsi Wincentego Kućmy znajdują się bardzo ważne dla naszej tradycji i kultury miejscowości: Krzyżtopór, Św. Krzyż, Łagów, Raków czy Kurozwęki. To Kurozwęki były miejscem, gdzie swoją pierwszą produkcję filmową zrealizował Stanisław Janicki, który znany jest wszystkim z programu „W starym kinie”. Kiedy byłem nastolatkiem spotkałem go w Łagowie i Makoszynie. Później, zupełnym przypadkiem zostałem statystą podczas realizacji jego filmu dokumentalnego o ludowych obrzędach na Kielecczyźnie. Sceny do filmu z wiejskiego wesela były kręcone we wsi Gęsice w 150-letniej chacie pana Kowalika. Dwa lata później ta chata z wielkich bali, pokryta strzechą została przeniesiona do Parku Etnograficznego w Tokarni.

Nie mam wątpliwości, że miejsce, z którego wyruszył w swoją artystyczną drogę młody Wincenty Kućma, jest wyjątkowo piękne, zarówno pod względem przyrodniczym jak również historycznym. Ta ziemia ma wszystko to, co sprawia, że tu ludzie odkrywają i pomnażają swoje talenty. Jest jeszcze coś, co stanowi wartość niezmienną i ponadczasową – tej ziemi nigdy nie można oszukać. Ile pracy się w nią włoży, tym ta ziemia się odwdzięczy. Jeśli ktoś kocha przyrodę i szuka prawdy, to z pokorą uznaje, że „człowiek, będąc jedynym na ziemi stworzeniem, którego Bóg chciał dla niego samego, nie może odnaleźć się w pełni inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z siebie samego”.

Fotorelacja z uroczystości wręczenia papieskich medali Per Artem ad Deum – Przez Sztukę do Boga.
Targi Kielce, 23.06.2015 r.

Share
Podziel się tym z innymi...

2 komentarze

  1. Darku,

    ten tekst skłonił mnie do głębszej refleksji nad wartościami i sensem życia…

    Dziękuję, Adam

  2. Ewelina

    Darku, brak mi słów, żeby w pełni wyrazić uznanie dla Ciebie za napisanie tego wspaniałego tekstu o Panu Profesorze Kućma, a także o korzeniach, ziemi, z której wywodzi się Pan Profesor. Niezwykła historia!
    Chapeau bas…
    Pozdrawiam, Ewelina

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook