Najtrudniej jest mówić o sobie. Na pewno jestem wielkim marzycielem. Od dziecka marzyłem, żeby zostać sławnym malarzem albo kucharzem okrętowym. Chociaż moja edukacja zupełnie nie pokryła się z młodzieńczymi planami, to dziś mogę śmiało powiedzieć, iż te marzenia właśnie się spełniają. Jeśli ktoś pomyśli, że jestem szczęściarzem, to tak w rzeczywistości jest. Jak dotąd mam wyjątkowe szczęście do poznawania ludzi mądrzejszych ode mnie. Teraz, tylko i wyłącznie, z tego powodu mogę mieć jakieś kompleksy. W tym wszystkim jednak najważniejszy jest mój syn, Paweł. On jest największą inspiracją.

CO ROBIĘ?

Kiedyś przeczytałem, że są trzy najpiękniejsze rzeczy na świecie: kobieta w tańcu, koń w galopie i jacht pod pełnymi żaglami. Gdy pierwszy raz znalazłem się na Karaibach, to dotarło do mnie, ile w tym powiedzeniu jest uroku. Warto zatem włożyć trochę trudu, by tych uroków posmakować. Pieniądze, a właściwie ich wystarczająca ilość, są najmniejszą przeszkodą. Właśnie to, że lubię gotować, dopiero po czterdziestce zostałem zawodowym kucharzem, sprawiło, że zaraziłem się również pasją podróżowania. Żeby mieć komfort podróżowania i przyjemność z poznawania innych ludzi, zacząłem uczyć się języków obcych. Jeszcze nie opadną emocje po jednej wyprawie, a już myślę o następnej. Tak to działa. Co zatem robię? Robię to, co lubię.