Aleksander Doba

Aleksander Doba

Mojej znajomej, która pracowała w Domu Pomocy Społecznej jako psychoterapeuta, jedna z pensjonariuszek zadała pytanie, co ma robić, żeby cieszyć się życiem? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, które zapewne nurtuje każdego z nas. W moich poszukiwaniach ludzi, którzy robiąc zwykłe rzeczy osiągają wszystko, co tylko jest możliwe, odnalazłem i poznałem człowieka niezłomnego. Swoimi wyczynami udowodnił, że nie ma granic ludzkiego szczęścia, a wiek nie jest żadną przeszkodą w jego osiąganiu. Jego wyjątkowość polega również na tym, że swoim entuzjazmem daje nadzieje innym. Budzi podziw i inspiruje. Ten człowiek dokonał rzeczy wręcz niewiarygodnej, bo przepłynął Ocean Atlantycki kajakiem. Kibicowałem mu od samego początku tej wyprawy, kiedy 5 października 2013 roku wyruszył swoją łupinką z Lizbony, aby po wielu perypetiach dotrzeć do portu Canaveral na Florydzie.

Morze to uosobienie emocji. Ono kocha, nienawidzi, płacze. Umyka przed wszelkimi próbami ujęcia go w słowa i odrzuca wszelkie ograniczenia. Nieważne co o nim powiesz, zawsze pozostanie coś, czego wypowiedzieć nie zdołasz.

Christopher Paolini

Wyczyn Aleksandra Doby dowodzi, że człowiek jest w stanie pokonać bardzo wiele. Mimo licznych kłopotów; zaraz za Wyspami Kanaryjskimi zepsuła się odsalarka na baterie słoneczne, więc musiał korzystać z mechanicznej. Później wysiadły telefony satelitarne i popękała skóra na dłoniach od morskiej wody. Znosił ból, gdy słona woda dostawała się do ran na dłoniach. Nie poddał się, wytrzymał w swoim kajaku pięć miesięcy. Nie przestraszył się sztormów i siły oceanu. Jedynymi żywymi istotami, jakie go odwiedzały, to były latające ryby, które po zmierzchu lądowały na jego kolanach, by pocieszać go w samotności na oceanie. Dokonanie tego wyczynu wymagało nie tylko wielkiej odwagi, ale przede wszystkim praktycznych umiejętności mechanika czy elektryka. Z tej próby sił z potęgą oceanu Aleksander Doba wyszedł zwycięsko, udowadniając, że ciągle nie są znane ludzkie możliwości. Jednak bez należytej pokory do wielkiej wody tego sukcesu na pewno by nie osiągnął. Ten wielki wyczyn został doceniony przez czytelników National Geographic, którzy wybrali Aleksandra Dobę Podróżnikiem Roku 2015.

Zanim Aleksander Doba opłynął kajakiem Morze Bałtyckie, Jezioro Bajkał czy dwukrotnie przepłynął Ocean Atlantycki, to pasjonował się lotami szybowcowymi i skokami spadochronowymi. Jest posiadaczem srebrnej odznaki szybowcowej z jednym diamentem oraz świadectwa trzeciej klasy skoczka spadochronowego.

W czasie swojego pokazu w kieleckim klubie studenckim Aleksander Doba powiedział ciekawą myśl, że warto uczyć się wszystkiego, bo nigdy nie wiadomo, co się w życiu może przydać. Są jednak rzeczy, których ten wielki zdobywca i podróżnik nie musiał się nigdy uczyć. Entuzjazm, radość życia czy niepohamowana ciekawość świata sprawiły, że jest człowiekiem spełnionym. W jego opowieściach o swoich wyprawach kajakiem po świecie to wszystko można usłyszeć. „Na ocenie nie ma ciszy” – czyli historia o tym, jak życie zaczyna się po sześćdziesiątce.

Z pewnością Aleksander Doba wie, co należy robić na emeryturze, aby cieszyć się życiem.

 

Share
Podziel się tym z innymi...

3 komentarze

  1. Darku, dzięki Tobie poznajemy niezwykłych ludzi, kontynenty i oceany and soon all the World…

  2. Ewelina

    Darku,
    Kolejny wspaniały artykuł! Gratuluję.
    Pan Aleksander Doba to przykład niezwykłej wiary, odwagi,siły charakteru, niezłomności, pokory, a także radości życia i entuzjazmu…. Tylko brać przykład!
    Pozdrawiam:)

  3. Zofia Krowinska

    Darku, wyszukujesz ciekawych ludzi, ale potrafisz również w bardzo ciekawy sposób o nich opowiadać. Wszyscy, o których piszesz, to naprawdę niezwykli ludzie.
    Dziękuję, że nam przybliżasz ich dokonania.
    Pozdrawiam serdecznie.

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Facebook